fbpx

O mnie

Aloha 🌺
Mam na imię Claudia i chciałabym się z Tobą podzielić moją historia. Moim spojrzeniem na świat i na to jak moje doświadczenia mnie ukształtowały i sprawiły, że jestem sobą. Uważam, że nasze życie jest wielowymiarowe, nie jesteśmy tymi samymi istotami, którymi byliśmy 10 lat temu. Tak samo nie będziemy tacy sami za 10 lat. Ciągle się zmieniamy, transformujemy, dostosowujemy się do nowych okoliczności. Nie jest istotne gdzie byliśmy, na jakie kursy uczęszczaliśmy, do jakich szkół chodziliśmy czy z kim spędzaliśmy czas. Liczy się to, co wynieśliśmy z owych zdarzeń. Jak one ukształtowały nas, wykreowały to, kim jesteśmy obecnie. Nasze wnętrze jest najlepszą szkołą, a my sami naszymi najlepszymi nauczycielami.
Przepełnia mnie ogromna wdzięczność za wszystkie lekcje, które do tej pory odebrałam i za wszystkich mistrzów, których spotkałam na mojej drodze. Dzięki nim zrozumiałam, że to właśnie moje myśli i przekonania kształtują moje doświadczenia. Uświadomiłam sobie, że to ja sama kreuje swój świat.
To ja nadaje tym wydarzeniem znaczenie i do mnie należy decyzja czy wyniosę z nich naukę. Wystarczyło, że zmieniłam swoje postrzeganie i nagle okazało się, że negatywne wydarzenia zmieniły się w najważniejsze i najlepsze doświadczenia mojego życia. Zaczynałam jako pełne radości dziecko, które zmieniło się we wściekłą istotę, która była zazdrosna nawet o swojego własnego brata. Wiecznie niezadowoloną i o ogromnych napadach złości na cały świat. Pomaganie innym było przeze mnie postrzegane jako stratę czasu.
Obwiniałam wszystko i wszystkich, łącznie ze sobą. Nawet nie byłam w stanie patrzeć na siebie w lustrze. Myślałam, że uciekając z rodzinnego domu, wszystko się odmieni. Tak też się stało - z deszczu pod rynnę.
Rozpoczął się okres alkoholu i imprezowania. Stawianiu znajomych ponad wszystko. Przestałam mieć jakikolwiek szacunek do siebie samej, zamiast tego zyskałam poczucie, że jestem sama na świecie. Źle się czułam psychicznie i w niedługim czasie też i fizycznie. Mimo że nie byłam wierząca pewnego dnia zaczęłam wieczorem dziękować Bogu Stwórcy, za wydarzenia owego dnia. Powoli kontakt z rodziną się odnowił. Mimo że były kłótnie, byłam wdzięczna za to, że po prostu są.
Wtedy kolejna doniosła decyzja-wyjazd za granicę. Kolejny burzliwy okres autodestrukcji- przy pomocy używek. Pomogły zapomnieć o wszystkich bólach, ale też o tym, żeby być wdzięczną za to, co już mam.
Po dwóch latach, kiedy wydawało mi się, że jestem na samym dnie zaczęłam rozmawiać z Aniołem Stróżem. Wspierał mnie w powrocie na drogę. Tym razem zrozumiałam lekcję-jesteśmy istotami z duszą. Odłączając się od niej skazujemy się na samotność i zagubienie.
Zaczęłam nad sobą pracować-ograniczać używki, ćwiczyć wdzięczność i najważniejsze-medytować. Kiedy pierwszy raz zamknęłam oczy i usłyszałam bicie swojego serca łzy same zaczęły płynąć mi po policzkach. Nie zdawałam sobie sprawy, że jestem w stanie je usłyszeć. Nie twierdzę, że taka droga jest dla każdego, ale dla mnie to zmieniło wszystko.
Zawsze zaciskałam zęby, żeby pokazać, że jestem tak silna, że nikogo nie potrzebuje, że ze wszystkim dam sobie radę sama. Że nie boli mnie, gdy inni mnie wyśmiewają, poniżają, czy odrzucają. Łącząc się z sercem zrozumiałam, że mimo, że na zewnątrz nie widać było bólu, został on w sercu.
Powoli zaczęłam je oczyszczać, przez medytacje, głębokie pełne zrozumienia rozmowy z bliskimi. Patrzyłam na wydarzenia mojego życia z innej perspektywy - odnajdywałam lekcje i wyciągałam z nich nauki. Nagle ukazały się przede mną ukryte księgi mojego życia. Wróciłam do Polski do rodziny. Było znacznie lepiej, nadal zdarzało mi się stracić panowanie nad sobą, ale o wiele szybciej udawało mi się osiągać równowagę. Podczas medytacji zaczęłam wysyłać miłość-bliskim i nieznajomym. Jednak co najważniejsze- osobom, które mnie zraniły. Cuda zaczęły mieć miejsce, a wdzięczność pojawiała się o wiele szybciej, prawie natychmiastowo.
Podjęłam decyzję o wyprowadzce do większego miasta. Tym razem zostałam na dobrej ścieżce-miałam przecież za sobą już wszystkie te lekcje. Zaczęłam eksperymentować z różnymi metodami medytacji i marzyłam, że pewno dnia moja rodzina tez zacznie medytować. Tak tez się stało. Wprowadziło to nowy wymiar do naszej realacji. Brak obwiniania i wpadania w stare utarte wzorce. Zamiast tego ciągła świadomość, dzięki, której rozmowy uzyskały nową jakość. Widząc jak ta zmiana wpłynęła na nasze wspólne życie zrozumiałam, że wszyscy możemy się zmienić i nigdy nie jest za późno na zmianę.
Głęboko wierzę, że jestem w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie.
Wiem, że wszystko dzieje się zgodnie z wyższymi zamiarami. Czytasz te słowa nie przez przypadek, może jesteś na dobrej drodze, może jesteś na zakręcie, a może jesteście w tym samym miejscu co ja. Idąc wspólnie możemy się wspierać i dzięki temu szybciej osiągać nasze cele.
Głęboko wierzę, że wkrótce każdy będzie czerpać radość i wdzięczność natychmiastowo
Claudia

Doze of everyday sunshine you can find:
Codzienną dawkę światła znajdziesz na: